Pięć Smaków Barsawii

Świadkowie Przebudzenia

"Walking on foreing ground like a shadow, roaming in far off territory..."

I. Some Are Tricks Of The Light, You’ll Never Know, Make A Flickering Midnight Light Into A Glow 1

Jest stateczek, jest cywilizacja.

Stateczek na tym morzu, nad którym wylądowaliśmy po nie wiadomo jak długim pobycie w limbo. Wiecie, po tym, jak Ceren został zeżarty przez Vestrivana w połowie zaklęcia teleportującego. Wiecie, po tym, jak już Fallowin zamienił się w Żelaznego Lisza, zdezintegrował therańskich braci Likiosa i Kikiosa oraz ksenomantę Zaala, a Taleańczyka Elvio przysmażył. Wiecie, po tym, jak ja z resztą drużyny (tylko Kahiwa się nie poddał) poderżnęliśmy gardła kilku niewolnikom. Wiecie, po tym, jak dotarliśmy i zeszliśmy do grobowca Connachta… Nie wiemy, ile czasu spędziliśmy w tym limbo. Nie wiemy nawet, w którą stronę czas tam płynął, bo widzieliśmy, jak Horrory plugawią Barsawię, a przecież to już było… albo będzie… Trafiliśmy do tej czarnej pustki poranieni i ledwo żywi, ale jakoś nasze obrażenia zniknęły. Razem z nimi niektóre nasze umiejętności i talenty, ale wzamian pojawiły się inne. Nasz wzorzec nieco się zmienił. A potem otworzyło się przejście na tą plażę nad morzem, które Kahiwa zidentyfikował jako Morze Aras (na południowym wschodzie Barsawii). Wiedzieliśmy więc gdzie, ale nadal nie wiedzieliśmy, kiedy jesteśmy. Ale w oddali zobaczyliśmy żagle. Jest stateczek, jest cywilizacja. Tyle dobrze.

W miejscu, z którego wyszliśmy (czy też – weszliśmy) w powietrzu wisiał niewielki, postrzępiony czarny punkcik. Podczas, gdy go badaliśmy, Szkatułka Kyprosa w plecaku Horilki dała o sobie znać. Była zamarznięta, więc trudno było ją otworzyć, ale gdy już się udało, we wnętrzu ujrzeliśmy… pustkę. Ale nie taką, jak w Limbo. Ujrzeliśmy czerń, a w niej – kilka czerwonych punktów. Gdy im się przyglądaliśmy, przybywało ich coraz więcej i wreszcie na nas spłynęło – patrzymy na Barsawię z bardzo wysoka, a te punkty – to płonące miasta… Jednak za chwilę mieliśmy się dowiedzieć, że ten problem, choć niby na wyciągnięcie ręki, jest jednak od nas bardzo odległy, i to nie w przestrzeni.

II. Over Your Shoulder Stories Unfold, You’re Searching For Sanctuary… 1

Usłyszeliśmy bowiem głosy, trzy, przekomarzające się i przegadujące. Nadchodziły zza nadmorskiej wydmy i ewidentnie się do nas zbliżały. Poczekaliśmy na ich właścicieli.

“Czy to oni?”, spytał dziki z wyglądu ork, prowadzący lwa o złotych oczach. “A kto inny?”, odpowiedział starzy mężczyzna w bardzo bogatej szacie. “Czy on nie…”, zaczął obsydianin w [jak się ten turban nazywa?], ale człowiek przerwał mu: “Ciii.”

Cała trójka – orkowy władca zwierząt Skarth, ludzki czarodziej Triann Prosperi i obsydiański wojownik Ryuth – przyszła w to miejsce w tym czasie, spodziewając się zastać dokładnie nas. Wiedzieli o naszym pojawieniu się, bo “wyczuł to gad”, a dokładnie Rosper, smokowiec, przywódca czyścicieli z Żywogłazu nieopodal. Tak się składa, że z tego dokładnie Żywogłazu pochodzi nasz towarzysz Kahiwa.

III. Does Anybody Think We Live In Paradise? 1

Zabrali nas więc ze sobą, bo Rosper chciał zadać nam parę pytań, a czyściciele obiecali, że na kilka też odpowie. Po drodze napotkaliśmy rodzinę żywotrupów, z którymi potyczka była długa i siermiężna (ale bez specjalnych niebezpieczeństw), a Czyściciele z Kahiwą dobili znajdującego się nieopodal Horrora Kreescrę.

Po walce:
Sucrus (z pazurem żywotrupa wystającym z ciała, do Trianna) : Hej, bo ja już miałem niemiłe przejścia z ghulami – czy coś mi grozi od takiego pazura?
Skarth (wyjmując pazur z ciała Sucrusa) : Nie bądź cipa.

Wieczorem mieliśmy bibę z alkoholem i przyśpiewkami. Horilka podrywała Trianna, ale ten jej powiedział, że ma żonę, więc sorry. Następnego dnia miał kaca (bynajmniej nie moralnego) i całą drogę marudził.

Sucrus: Nie bądź cipa.

A, w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że cofnęliśmy się w czasie 87 lat. Mamy rok 1420, bramy Throalu otworzyły się jakiś rok czy dwa wcześniej, pogrom dopiero się skończył. Taki szczegół.

IV. Talk About Your Life, I’d Like To Know, It’s Not Easy Going Where No-One Goes… 1

Trzeciego dnia podróży dotarliśmy na miejsce. Żywogłaz wyglądał trochę jak mała wioska, która – czego się dowiedzieliśmy – przygarnia różnych przybłędów, jak np. Garthlika, który właśnie stracił Jedno Oko, albo trolla Uta, banitę z amputowanymi rogami.

Poznaliśmy Rospera – roztrzepany rudzielec (w ludzkiej formie) z ADHD, któremu ciężko było objąć rozumem, że przybywamy z przyszłości. Zainteresowany był głównie Vestrivanem (z którym łączy go jakaś smutna historia rodzinna) i tym, jak nam się udało przeżyć spotkanie z nim (określenia takie jak “kupa fuksa” też są dla niego nad wyraz nieogarnialne). Powiedział, żebyśmy spisali naszą historię, jak doszło do spotkania z czarnym smokiem, a on da nam za to kasę i znajdzie trenerów na wyższe kręgi. Horlikę wytrenował Garthlik, mnie – Ut, Kahiwę – któryś ze Starszych obsydian, Ovalos albo Půhastama, a Seishina przyjechała trenować jakaś irytująca, wyniosła, bogata baba.

V. Crystal Gazing, Crystal Gazing, Whatcha Gonna Find In Crystal Gazing? 1

Pomieszkaliśmy tam sobie z półtora miesiąca, aż wreszcie Czyściciele zabrali nas do jednego z lasów, który oczyszczali z Horrorów. Tam opowiedzieli nam o pewnym elfie, który przybył nas szukać. Nazywał się Elvio (a ja mu poprzysiągłem… no, nie zemstę, tylko po prostu, że go zajebię, jak go spotkam, więc się ucieszyłem) i zapisał swoje wspomnienia w krysztale pamięci. Obejrzeliśmy go i zobaczyliśmy, jak Taleańczyk wyłazi z limbo w tym samym miejscu na plaży, co my, potem jak odnajduje obsydian w lesie, a ci go przygarniają i opatrują. Potem widzieliśmy, jak na jego rękach pojawiły się dziwne łuski, jak uciekł obsydianom, a potem napuścił na nich stwory zwane szczękaczami. A potem uciekł gdzieś na zachód.

Po krótkim starciu z tymi jebanymi szczękaczami, które chyba prawie całe składają się z zębów (którymi mnie srogo poturbowały) ruszyliśmy w pościg za Elviem. Skarth i jego Kicia do nas dołączyli.

VI. Somebody’s Out To Get You! Hiding In Shadows – Poison Arrows… 1

Dogoniliśmy go mniej więcej następnego dnia, w opustoszałej (czytaj: wymordowanej) wiosce. Czekał tam na nas z trzema ogarami piekielnymi. Nie owijając w bawełnę wymieniliśmy się uprzejmościami (Sucrus: “Zginiesz, chuju”, czy coś w ten deseń) i jęliśmy się lać.

Elvio skakał po dachach chałup i rzucał w nas łajnobombami. My skakaliśmy za nim i po tym, jak zarąbaliśmy jednego ogara, a Skarth przegonił pozostałe, całe siły skupiliśmy na Taleańczyku, zwłaszcza, że nas rozeźlił podrzynając gardło Horilce. Seishin go pięknie Sprowokował, ja na niego Okrzyknąłem Bojowo, czym go mocno osłabiliśmy, więc dostawał od nas łupnia coraz bardziej. W jednym momencie, na jednym z dachów, osaczyliśmy go: ja z przodu, Kicia z tyłu, a z poziomu gruntu dosięgały go ciosy maczugą Kahiwy. Mocno już osłabiony Elvio próbował się stoczyć na ziemię i zwiać, ale nie całkiem mu się to udało, i właśnie na ziemi, u stóp potężnego Kahiwy, dosięgnął elfa ostateczny, potężny (29 na obrażenia z przebiciem!) cios korbacza Sucrusa przy akompaniamencie bojowego okrzyku “LEŻEĆ, KURRRRRWA!”, który posłał go poza próg życia (choć amulet przywrócił go w okolice progu przytomności).

Byłem mocno usatysfakcjonowany.

VII. Saved By A Bell, Suffering Hell, And You Made It Through So Well 1

Z daleka nadleciał Rosper w formie smoczej (Skarth posłał po niego małego ptaszka, czaktę), ale Horilce nie mógł pomóc. Mieliśmy wciąż jednak kilka godzin, a niedaleko nas jest Travar, więc smokowiec kazał nam gnać tam i odszukać Omasu, on nam pomoże. Zabrał nieprzytomnego Elvia w szpony i odleciał na wschód.

Kahiwa zabrał Horilkę na swoje kamienne ramiona i ruszył biegiem. My, z ładunkiem skarbów zebranych z Elvia, ruszyliśmy za nim…


1 Wszystkie śródtytuły pochodzą z tekstów piosenek Mike’a Oldfielda z płyty “Discovery”, którą odkryłem (nomen omen) niedługo przed naszą sesją, i która mi się z nią niezwykle kojarzy.

Comments

Podoba mi się, jak próbujesz nam sprzedać Jedyną Słuszną Muzykę :)

Nie żebym miał coś przeciwko!

Świadkowie Przebudzenia
Fryndlz mzywiol

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.